Anioł: Ostatnie polowanie

Listopad , „Anioł Stróż” NR 10 (205)

 

Matusowe Opowieści

Ostatnie polowanie

Młody książę Hubert lubił polowania. I to bardzo. Jazgot sfory psów, dźwięk myśliwskiego rogu, rżenie koni były dla niego najpiękniejszą muzyką o poranku, a zapach pieczonej dziczyzny najmilszym zapachem o zachodzie słońca. Czy deszcz czy śnieg, książę zwoływał drużynę, gdy tylko przyszła mu na to ochota, i pędził w las. A że mieszkał w górach ardeńskich w czasach, kiedy zwierząt było tam więcej niż ludzi, łowy miał wyjątkowo obfite.

Któregoś razu jednak przesadził. Było to w Wigilię roku 695. Hubert, nie zważając na taki dzień, zarządził polowanie. Nie podobało się to nikomu: ani stajennym, ani naganiaczom, ani kucharkom, ale cóż mogli zrobić, skoro książę wydał rozkaz. Niewielu też było rycerzy chętnych na tę wyprawę. W końcu jednak zebrała się drużyna i ruszyli.

Śnieg oprószył delikatnym pyłem drzewa, pola i drogi. Na leśnych ścieżkach wyraźnie odznaczały się tropy zwierząt. Nic, tylko zaczaić się i wypatrywać, jakież to okazy naganiacze przypędzą w tę stronę. Jednak książę do cierpliwych nie należał. Ruszył stępa przed siebie, nakazując towarzyszom pozostać na czatach.

Ujechał już spory kawałek, gdy nagle błysnęło coś między drzewami. Dostrzegł jelenia białego jak śnieg ze zdumiewająco okazałym porożem. Skrzyło się i błyszczało jakby wykonane z białego złota.

– Jeleń dziesiątak* – mruknął do siebie z uznaniem książę. – Godnie ozdobi kominek w sali biesiadnej.

Ruszył z kopyta w jego stronę. Gałązki boleśnie obijały mu twarz i dłonie, ale nie zwracał na to uwagi. Niestety, dystans, jaki go dzielił od zwierzęcia, nie zmniejszył się ani odrobinę. Hubert widział je dobrze, wystarczyło naciągnąć cięciwę i wypuścić strzałę. Ale o dziwo, choć był dobrym strzelcem i naprawdę niezwykle rzadko chybiał celu, tym razem łuk odmówił mu posłuszeństwa. Strzały latały w przedziwnych kierunkach, jakby prowadzone niewidzialną ręką. Obijały się o drzewa i spadały w śnieg, nie robiąc krzywdy żadnemu stworzeniu. W końcu w kołczanie nie zostało ani jednej.

Wtedy księciu przyszło do głowy, że dzieje się tu coś dziwnego. Zwłaszcza że zwierzę zatrzymało się na rozległej polanie. Godne i dostojne niczym król, wyraźnie na niego czekało. Jego poroże skrzyło się i mieniło słonecznym blaskiem zupełnie jak korona.

„Przecież nie będę walczył z nim wręcz” – pomyślał Hubert.

Sprawdził, czy miecz jest mocno przytroczony do boku. Zeskoczył z siodła, chwycił konia za uzdę i ruszył na polanę. Im bliżej podchodził, tym bardziej mrużył oczy, aż wreszcie, gdy przywykł do blasku, dostrzegł krzyż jaśniejący nad głową jelenia, otoczony rogami niczym wieńcem. Tego się nie spodziewał. Stanął oniemiały. Wtedy jeleń przemówił:

– Dlaczego gnębisz mój lud? Dlaczego bez opamiętania zabijasz zwierzęta?

Przerażony książę rozglądał się, czy nie widać gdzieś jego towarzyszy, ale był sam. Sam na sam właściwie z kim?

– Już czas, żebyś się opamiętał – grzmiał dalej głos. – Pora, żebyś się nawrócił.

Nagle wszystko stało się jasne. Sam Bóg przybrał postać jelenia, by pouczyć Huberta i wskazać mu właściwą drogę postępowania. Książę poczuł ulgę i dziwną tęsknotę, której nie potrafił nazwać.

– Potrzebuję cię do zupełnie innych rzeczy. Czy chcesz Mi służyć? – pytał już teraz głos w jego sercu.

– Tak, Panie – Hubert nisko skłonił głowę, uznając majestat Stwórcy.

Kolana same się pod nim ugięły.

– Idź do Lamberta, biskupa Maastricht, opowiedz mu, co widziałeś. On ci powie, co czynić dalej.

– Dobrze, Panie.

Jeleń zniknął. Otaczający go blask powoli się rozpraszał. Hubert jeszcze rozmyślał o tym, co przed chwilą przeżył. Potem ruszył w stronę dźwięku rogu, którym nawoływali go towarzysze polowania.

Jakiś czas później za radą biskupa Lamberta zrzucił zbroję, przywdział sutannę. Z rycerza stał się kapłanem, z księcia sługą Bożym, a w końcu biskupem i świętym Kościoła katolickiego. Dziś jest czczony jako patron myśliwych.

Więcej w najnowszym „Aniele Stróżu” NR 10 (205)





AS listopad 2017

AS wrzesień 2017

AS wakacje 2017

AS czerwiec 2017

AS maj 2017


Szanowni Państwo, pragniemy poinformować, że stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookies.
Korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu.OK